Wspomnienie o Adamie Tołwińskim

W dniu 9 kwietnia 2021r. odszedł do Pana nasz wieloletni Pastor Adam Tołwiński. Dziękujemy Bogu za jego życie i wierną służbę.

„Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem”2 Tm 4:7.

Bez wątpienia każdy chciałby móc powiedzieć o sobie te słowa z przekonaniem i pewnością. Usłyszeć takie świadectwo z ust innych – to niespełnione marzenie wielu. Mieliśmy okazje  obserwować  w takim boju naszego  brata w Chrystusie – Adama Tołwińskiego.

Dobrym bojem Adama była służba Panu, Rodzinie i zborowi.

Adam wychował się w rodzinie wierzących ludzi, służących gorliwie Panu. Nie spoczął na laurach, nie uznał zastanego stanu rzeczy za oczywistość niewymagającą wkładu własnego. Nawrócił się bardzo wcześnie, jako młody chłopak. Od samego początku działał dla Pana. Jego wiara miała swe odzwierciedlenie w działaniu. To nie był uduchowiony teoretyk. Razem ze swoim Tatą, Janem Tołwińskim, założył i prowadził przez wiele lat Biblijne Seminarium w Warszawie-Aninie. Przygotowywali  do służby dla Pana  wielu mężczyzn z Polski i zagranicy (Rosji, Ukrainy, Białorusi, Litwy i Łotwy). Zawsze chętny do takiej służby jaka była potrzebna, nie był typem statecznego profesora nauczającego zza katedry. Jego studenci śmiali się że jest wielozadaniowy – pełnił funkcje nauczyciela, zaopatrzeniowca, administratora, a nawet kierowcy. Uczestniczył w pracach remontowych, po prostu był i robił wszystko czego potrzebował zbór i przyjaciele.

Razem ze swoim Tatą założył Biblijny Kościół Baptystyczny w Aninie, gdzie przez wiele lat pełnił wiernie funkcję pastora.

Jego darem od Pana była umiejętność nauczania. Był nie tylko nauczycielem w zborze, ale przez wiele lat pracował w szkołach. Jego uczniowie wspominają go jako wspaniałego, mądrego i sprawiedliwego wychowawcę. Wykładał Boże  Słowo na niezliczonych konferencjach, seminariach i obozach. Doskonale znał język angielski, co również wykorzystywał na chwałę Pana tłumacząc kazania zagranicznych mówców.

W ostatnich latach sprawował funkcje  członka zarządu Fundacji  Razem dla Ewangelii, w  której pracę aktywnie sie włączał.

Jego bojem była  rodzina-przykład oddania i miłości dla innych, a zarazem świadectwo wiary praktycznej. Wspaniała żona zawsze wiernie służyła razem z nim i wspierała go we wszystkich dziełach.

Adam Tołwiński bez wątpienia nie był typem biegacza sprintera.  Wyróżniał go spokój, opanowanie,  lubił  czekać na Boże działanie w spokoju i cierpliwości. Suwerenność Boga – Jego wszechmoc i pełna kontrola Boga nad wszystkim – to był koronny temat kazań Adama. Bliska społeczność z Bogiem, nauczanie biblijne i praca dla Pana Jezusa były jego priorytetowym zadaniem i tej służbie poświęcił ponad połowę życia. Adam często podkreślał, że Suwerenny Bóg, czyni co zdecyduje i nic nie może zniweczyć Jego zamiarów. Ufał Bogu w małych i wielkich sprawach, był wiernym wyznawcą Pana Jezusa.

Wiarę zachował.

Uwierzył, że Chrystus zmarł na Golgocie również za jego grzechy, wyznał je przed Bogiem i podjął decyzję naśladowania Pana Jezusa. Zaufał Bogu całym sercem i miał pewność zbawienia, tzn. życia wiecznego z Bogiem. Adam wierzył, że życie ziemskie nie kończy się tu na ziemi, gdyż Pan Jezus powiedział: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem; kto wierzy we mnie, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki” (Ew. św. Jana r. 11 w 25-26). Miał pewność, że „(…) czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy”  List do Rzymian r. 8 w 14).

Dla Adama Pismo Święte było jedynym autorytetem, wierzył, że całe Pismo przez Boga jest natchnione, przez wiarę w to Słowo uwierzył, że Jezus jest drogą, prawdą i życiem, i że nie ma innej drogi poznania Boga jak przez Pana Jezusa Chrystusa. Wierzył w życie wieczne, gdyż jak obiecał Bóg w swoim Słowie (1 List Jana 5; 11-13) „ A takie jest świadectwo, że Bóg dał nam życie wieczne, a to życie jest w Synu Jego. Ten kto ma Syna, ma życie, a kto nie ma Syna nie ma też i życia (…)”.

Adam przebywa teraz w chwale swojego Pana i Zbawiciela i choć jego ziemski namiot (ciało) się rozpadło, ma perspektywę życia wiecznego. A czy może być coś drogocenniejszego niż życie wieczne z Bogiem, w obecności Pana Jezusa, któremu wiernie służył? Gdyż jak jest napisane w 2 Liście Ap. Pawła do Koryntian r. 5 w. 1 „Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny (…). A Pan Jezus odchodząc z tej ziemi powiedział do swoich uczniów: „W Domu Ojca mego wiele jest mieszkań (…). Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście gdzie Ja jestem i wy byli” (Ew. Jana r. 14, w 2-4).

Apostoł Paweł pod koniec swojej ziemskiej pielgrzymki napisał. „Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem” (2 List do Tymoteusza  4:7). Te słowa były również wypowiedziane na pogrzebie Adama, a ci, którzy znali jego życie mogli z przekonaniem zaświadczyć, że tak żył i postępował.

Jesteśmy wdzięczni Bogu za wierną służbę Adama, oddanie rodzinie i jego życie godne sługi Bożego. I chociaż jeszcze smutek jest naszych w sercach, mamy pewność, że rozstanie jest przejściowe, bo nadejdzie dzień, gdy znów się spotkamy i będziemy już wiecznie razem z Panem.

Żyjemy w trudnych, niepewnych czasach i dlatego tak ważne jest bycie gotowym na spotkanie z Bogiem. Aby nas ten dzień nie zaskoczył, konieczne jest podjęcia decyzji zaufania Panu Jezusowi Chrystusowi i oddania Mu swojego życia. On z miłości do nas dobrowolnie oddał swoje życie w ofierze za nas. „Albowiem Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny”. I dalej: „Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, ale aby świat był zbawiony przez Niego” (Ew.  Jana 3:16). To jest Boża oferta – możemy ją przyjąć, bądź odrzucić.

Apostoł Paweł w Liście do Rzymian (r. 10, w 9-10 i 13) napisał: „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził Go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu, a każdy kto wzywa imienia Pańskiego zbawiony będzie”. Sprawa zaufania Panu Jezusowi Chrystusowi, przyjęcia Jego zbawienia i decyzji jaką podejmiemy w tej kwestii jest kluczowa z perspektywy wieczności.

Możemy być spokojni, że rozstanie z Adamem jest tymczasowe, bo jak jest napisane w Liście do Tesaloniczan (r. 2 w 16-17) „Gdyż sam Pan, na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana, i tak zawsze będziemy z Panem”. Te słowa są dla nas pociechą skłaniają jednak do refleksji, aby być gotowym na spotkanie Pana. „A nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa Chrystusa. Który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może” (List do Filipian r 3, w 20-21).

Żyjmy tą nadzieją i radością, wytrwajmy w wierze i bądźmy gotowi na spotkanie z naszym Zbawicielem Panem Jezusem Chrystusem.